Wspomnienia – niektórzy z nas wspominają je chętniej, inni niektóre woleliby zachować dla siebie samych. Osobiście nigdy nie zapomnę, jak po raz pierwszy moją życiową ścieżkę przecięło dziennikarstwo. Stało się to szybko, gdyż w wieku czternastu lat. To wtedy po raz pierwszy zdecydowałem, że pisane przeze mnie artykuły nie powinny tylko i wyłącznie trafiać do mojej gazety.

Jak nie trudno jest się pewnie domyśleć – moje początkowe prace stały raczej na kiepskim, jeśli nie na bardzo kiepskim, poziomie. Jednak determinacja, jaką byłem nacechowany, pozawalała mi na dalsze pisanie newsów. Komentarze do różnych sytuacji, wydarzeń mających miejsce na świecie. Później przyszedł czas na bardziej poważne artykuły. Własne wyszukiwanie tematów, poruszanie większych problemów. Przekonałem się na własnej skórze, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Bardzo często trzeba poświęcić dużo czasu, by znaleźć wystarczającą liczbę materiału na kilkustronicowy artykuł. Do czytelnika trafia gotowa wersja, jednak ktoś uprzednio musi ją napisać. W niektórych przypadkach tym kimś jestem właśnie ja.

Trzymając w rękach gazetę, czy też jakieś czasopismo, otrzymujemy gotowy produkt. Niektóre artykuły bardziej nas interesują, inne trochę mniej. Jest to indywidualna cecha gustu każdego. Jednak warto przypatrzeć się odrobinę monotonnemu procesowi, jakim to jest pisanie artykułów. Z pozoru prostym może się wydawać sklejenie kilku zdań w jakąś spójną całość. Pewnie i jakiś procent prawdy jest w tym zawarty, jednak artykuły, które trafiają do czytelników zazwyczaj pisane są przez profesjonalistów. Odpowiednio użyty język jest tutaj podstawą. O gramatykę i interpunkcję nikt nie musi się obawiać, gdyż nad tym czuwają osoby trudniące się korektą tekstów. Zaś pomysł na artykuł zostawiany jest dziennikarzom. Chyba nie musze nikomu mówić, że sam pomysł jej tutaj kluczowym elementem. Osoba pisząca artykuły pamiętać również musi o takim komponowaniu zdań, by te były atrakcyjne dla ich odbiorcy. Dziennikarstwo obywatelskie (Poto.pl) naprawdę jest trudnym kierunkiem, jeśli pod uwagę bierzemy dalszy rozwój zawodowy. Przeciętnych jest cała masa, najtrudniej jest się ponad nią przedostać.